Ciekawostki

Czy tańca można nauczyć się w klasztornych murach? Można. Rzeszowscy dominikanie niedawno uruchomili specjalne warsztaty. Chętnych nie brakuje.

- To niezwykłe, że osoby duchowne szukają tak nietypowych form zbliżenia między ludźmi - mówi Jerzy Tychanicz, nauczyciel tańca.Taniec u dominikanów zaprowadził ojciec Andrzej Kuśnierski. Studiował on teologię w hiszpańskiej Salamance. Jego kolegami na roku byli bracia zakonni z Ameryki Łacińskiej: Peru, Argentyny, Kolumbii, Dominikany. Pewnego razu ze zdziwieniem zauważył, że Latynosi chodzą na świeckie imprezy po to żeby tańczyć.

- Tańczą bez partnerów - opowiada o. Kuśnierski. - Wyczucie rytmu jest ich drugą naturą. Później tłumaczyli mi, że w ich krajach nie umieć tańczyć, to nie do pomyślenia. Bez tańca nie ma życia: świeckiego, lecz także duchowego.

- To niezwykłe, że osoby duchowne szukają tak nietypowych form zbliżenia między ludźmi - mówi Jerzy Tychanicz, nauczyciel tańca. (fot. WOJCIECH ZATWARNICKI)

Tańczące procesje

Ojciec Andrzej wspomina słynne procesje wielkanocne w hiszpańskich miastach. Ludzie niosący ciężkie figury świętych poruszają się ze swym ciężarem w rytm muzyki. Wiernym towarzyszy orkiestra. W Salamance w dzień Zmartwychwstania z katedry wyrusza procesja z figurą Chrystusa, zaś z innego kościoła pochód z figurą matki Boskiej. Procesje spotykają się na rynku, gdzie następuje radosny taniec. Bo taniec to specjalna, świąteczna modlitwa.

Polskie procesje także wywodzą się z tanecznego korowodu, ale już dawno o tym zapomniano. Ojciec Andrzej podkreśla: - Taniec kojarzony jest u nas ze sferą cielesną. A więc z czymś świeckim i grzesznym. To błąd. Człowiek uczy się bycia sobą właśnie poprzez ciało. To ono pozwala nam odnaleźć się na tym świecie. Taniec buduje więzi, pozwala na wyrażenie uczuć i emocji. Poszerza horyzonty.

Dlatego w spotkaniach duszpasterskich u dominikanów obok warsztatów teatralnych i muzycznych są także warsztaty taneczne - nieraz bardzo specjalistyczne (taniec średniowieczny, żydowski itp.). Bez tańca nie ma integralnego rozwoju człowieka.

Takiej propozycji jeszcze nie miałem

Ojciec Andrzej przyjechał do Rzeszowa w grudniu ubiegłego roku. Jako przeor i proboszcz parafii wprowadził naukę tańca w ramach zajęć duszpasterskich. Kursy prowadzi Jerzy Tychanicz, dwukrotny wicemistrz Polski w tańcu towarzyskim (1963 - 64).

- Tańca uczę od 30 lat, ale to najbardziej oryginalna propozycja, jaka dostałem - przyznaje Tychanicz. - Byłem nią zaskoczony i natychmiast zacząłem szukać formuły dla tych kursów. Nie znalazłem niczego nowego. Ważna jest kompetencja, serdeczność i cierpliwość. Jednym słowem wszystko to, co obowiązuje nauczyciela tańca.

Ojciec Andrzej Kuśnierski, przeor rzeszowskich dominikanów: - Jest moda na dobry i piękny taniec.Ojciec Andrzej Kuśnierski, przeor rzeszowskich dominikanów: - Jest moda na dobry i piękny taniec. (fot. Fot. Wojciech Zatwarnicki)

Pląsy przed ołtarzem

Z tańcem u rzeszowskich dominikanów Tychanicz zetknął się kilka lat temu w czasie Mszy św. dla dzieci. Pląsały one przed ołtarzem spontanicznie, z radością. Ale na tym ta nietypowa oprawa nabożeństw się kończy.

Ojciec Kuśnierski wyjaśnia, że nie chodzi mu o to, żeby taniec był oprawą liturgii. W myśl wskazań soborowych jest on dopuszczany tam, gdzie jest to od wieków przyjęte. A więc w krajach afrykańskich i azjatyckich. W Polsce nie ma zwyczaju tańczenia w kościele. A w klasztorze?

Erotyzm to nic złego

- Warunki są świetne - podkreśla Tychanicz. - Przestronna świetlica, dobra akustyka. Ważna jest też atmosfera ciepła i serdeczności. Ludzie otwarci, weseli, na luzie, świetnie się bawią. A przy tym są wewnętrznie zdyscyplinowani i skupieni.

Nauczyciel tańca nie ukrywa swojego entuzjazmu. Jest zachwycony tym, że osoby duchowne szukają tak nietypowych form zbliżenia między ludźmi. To powrót do prawdziwej kultury - tak jak ją dawniej pojmowano i jakiej dziś bardzo brakuje. Nie tylko starszym, młodzieży także.

- Taniec wykorzystuje magnetyzm płci - to co zostało dane nam od Boga. Erotyzm to nic złego - podkreśla pan Jerzy.

Ojciec Andrzej: - U nas taniec do niedawna oceniany był negatywnie. Kojarzył się z dyskoteką, piwskiem i prymitywnym podrywaniem. To nastawienie się zmieniło. Jest moda na dobry i piękny taniec. Ten kto zainteresuje się tańcem, odkrywa własną cielesność. A wtedy odnosi się do siebie inaczej: szanuje siebie i bliźniego.

Flirt z małżonkiem

Kursy odbywają się we wtorki. Program obejmuje tańce standardowe (walce, tanga, fokstroty), latynoamerykańskie (rumba, samba, cha-cha itp.) oraz dyskotekowe (disco - blues, disco - fox, rock-and-roll i inne). W trzech grupach uczy się około stu osób. Od gimnazjalistów i licealistów, poprzez studentów i pracowników naukowych po 50-latków. Różne środowiska i profesje. Podobne oczekiwania. Jakie?

Zofia jest inżynierem-chemikiem, Wacław - lekarzem nefrologiem. Nigdy nie uczyli się tańca.

- Braliśmy udział w imprezach towarzyskich. Podrygiwaliśmy w rytm melodii. Wydawało nam, się, ze to był taniec. To był tylko "chodzony”. Teraz wszystko się zmieni - mówi Wacław.

Jako "stare małżeństwo” mogą pochwalić się 26-letnim synem, który dotarł do klasy "C” w tańcu turniejowym. Ojciec towarzyszył mu jako "obsługa medyczna”. - Może mu pozazdrościliśmy? - zastanawia się głośno.

Inne małżeństwo: Krystyna (inżynier budownictwa) i Stanisław (inżynier elektryk) również poszło za przykładem syna. W wieku 23 lat, na trzy tygodnie przed ślubem zaczął uczyć się tańca. Był to intensywny kurs. Na weselu tańczył sztywno, ale w sumie jakoś to wyszło.

- Za pół roku będziemy tańczyć z przyjemnością. Pójdziemy na jakiś wieczorek towarzyski - zapowiada Stanisław.

- Nauka tańca to okazja do flirtu z małżonkiem - dodaje Krystyna.

Chodzi o przyjemność

Młodsza para to Witek (socjolog, wykładowca na Uniwersytecie Rzeszowskim) oraz Magda (nie chce rozmawiać z prasą).

Witek podkreśla, że kurs to nie tylko nauka kroków i sposobów poruszania się. Taniec to forma duchowości i kultury. Na początek trzeba wejść w stan relaksu i pogody ducha.

- Franciszkanie wprowadzili w życie poczucie humoru. Dominikanie uczą jak się dobrze bawić. To trzeba propagować - mówi Witek.

O kursach tańca dowiedzieli się z ogłoszenia odczytanego w kościele. Podobnie trafili tu Beata (pracownik naukowy Politechniki Rzeszowskiej, specjalistka od budowy maszyn) i Piotr (nauczyciel elektronik). Chcieli nauczyć się tańczyć, aby nie czuć skrępowania na weselach i przyjęciach.

- Żona jest zdolniejsza. Ma większe wyczucie rytmu, choć na początku deptała mi po palcach - zdradza Piotr.

Pan Jerzy dyskretnie uczy jak takich wpadek unikać: "Panie uciekają z nogą do tyłu. Panowie stawiają krok do przodu - z wyczuciem! Tak, aby nie przepraszać partnerki częściej niż dwa razy w ciągu wieczoru.”

A później wyjaśnia: - Tu nie chodzi o wykształcenie profesjonalistów - uczestników ogólnopolskich turniejów. Tu chodzi o przyjemność z tańca.

Wracam do życia poprzez taniec

Przypadek Piotra jest wyjątkowy. W roku 1991 przeszedł poważny wypadek samochodowy. Dwa miesiące przeleżał w śpiączce, przeżył śmierć kliniczną i trepanację czaszki. Długo poruszał się na wózku inwalidzkim. Później chodził o kulach.

- Taniec jest dla mnie formą rehabilitacji. Muzyka uspokaja, pomaga nie myśleć o tym, jak trudno wrócić do życia. Do normalnego życia wracam poprzez taniec. Dziękuję dominikanom!

 

Źródło : Portal nowiny24.pl

* * * * *

Tańcząc, stajemy się bystrzejsi? Naukowcy potwierdzają

Taniec jest nie tylko rozrywką, okazją do poznawania ludzi czy dobroczynną dla ciała aktywnością fizyczną, ale jak pokazuje badanie przeprowadzone na Albert Einstein College of Medicine w Nowym Jorku, sprawia także, że stajemy się bystrzejsi i chroni seniorów przed demencją.

Badacze* dowiedli, że pobudzanie umysłu poprzez taniec może odeprzeć chorobę Alzheimera i inne demencje, podobnie jak ćwiczenia fizyczne mogą utrzymać ciało w dobrej formie.

Grupą badaną były osoby w wieku powyżej 75 lat, u których nie rozwinęły się jeszcze objawy demencji. Przez 20 lat badacze przyglądali się aktywnościom rekreacyjnym i zdrowiu psychicznemu seniorów, aby sprawdzić, które zajęcia miały największy wpływ na ich zdolności poznawcze. Okazało się, że aktywnością zapewniającą największą ochronę przed demencją był taniec. Tak zaprezentowały się wyniki:

Jazda na rowerze i pływanie – wpływ na zmniejszenie ryzyka demencji: 0%

Gra w golfa – 0%

Czytanie – ryzyko demencji zmniejszone o 35%

Wykonywanie krzyżówek co najmniej cztery dni w tygodniu – 47%

Częsty taniec – 76%.

 

Plastyczność mózgu

Jak to się dzieje? Neurolog Robert Katzman wyciągnął wniosek, że osoby bardziej odporne na demencję mają większą rezerwę poznawczą i większą złożoność synaps neuronalnych, czyli połączeń między komórkami nerwowymi. A to jest efektem powtarzania zajęć angażujących umysł.

Jak wyjaśnia psychiatra ze Szkoły Medycznej Harvardu Joseph Coyle: „Kora mózgowa i hipokamp, które mają kluczowe znaczenie podczas tańca, są niezwykle plastyczne i zmieniają się w zależności od ich zastosowania”. Innymi słowy – nasz mózg w razie potrzeby zmienia ścieżki neuronowe, tworzy nowe połączenia w celu ich reorganizacji, adaptacji i samonaprawy oraz uczenia się i zapamiętywania. Jeśli nie musi, to nie będzie tego robił.

 

Jak muzyka i taniec zmieniają mózg?

Muzyka stymuluje ośrodki nagrody mózgu, a taniec aktywuje obszary czuciowe i ruchowe. Kora ruchowa bierze udział w planowaniukontroli i wykonywaniu ruchu. Kora somatosensoryczna bierze udział w kontroli motorycznej, a także odgrywa rolę w koordynacji oko-ręka. Jądra podstawy współpracują z innymi regionami mózgu, aby płynnie koordynować ruch, podczas gdy móżdżek integruje wkład z mózgu i rdzenia kręgowego i pomaga w planowaniu drobnych i złożonych działań motorycznych. A więc jak widać, wiele dzieje się w głowie, gdy pląsamy na parkiecie.

Nie tylko badanie na seniorach dowodzi, że tańcząc, stajemy się bystrzejsi. Eksperyment przeprowadzony wśród nastolatków przez prof. Petrę Jansen i Stefanie Richter pokazał, że dzieci miały lepsze postrzeganie przestrzenne po godzinie zajęć tanecznych niż zwykłego WF-u.*

 

Czy każdy rodzaj tańca ma taki sam wpływ na mózg?

Badani seniorzy wykonywali w parach tańce swojej młodości: foxtrota, walc, swing i cza-czę.  Natomiast nastolatkowie tańczyli swobodnie, ale mieli za zadanie np. przedstawić ruchem wiatr, który zamienia się w huragan. A w niewielkim badaniu z Minot State University w Dakocie Północnej pod lupę wzięto uczestników zajęć zumby.

U tych ostatnich również stwierdzono poprawę rozpoznawania wizualnego i podejmowania decyzji. Zatem choć taniec w każdej postaci jest dobry dla ciała i ducha, badania wskazują, że pamięć i inteligencję poprawiają te aktywności, gdzie trzeba w ułamku sekundy podejmować decyzje, a dotyczy to zarówno tańców towarzyskich, kreatywnego tańca czy układów choreograficznych.

 

Tańcz często 

Badanie na seniorach pokazało jeszcze jedną ważną rzecz – zdolności umysłowe najlepiej poprawia częste wykonywanie dobroczynnych aktywności. Seniorzy, którzy rozwiązywali krzyżówki cztery dni w tygodniu, mieli znacznie mniejsze ryzyko demencji niż ci, którzy układali puzzle raz w tygodniu. Jeśli nie możesz chodzić na tańce cztery razy w tygodniu, tańcz tyle, ile możesz. Więcej znaczy lepiej.

 

* Źródło: https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMoa022252

** Źródło: https://neuro.hms.harvard.edu/harvard-mahoney-neuroscience-institute/brain-newsletter/and-brain-series/dancing-and-brain

*** Źródło: https://www.ijlter.org/index.php/ijlter/article/view/502

 

NAUKA TAŃCA

Co tańczy się w Rzeszowie oraz kilka innych ciekawostek ze świata parkietu.W Rzeszów - stolica innowacji, Podkarpackie

Gepostet von Indeks.tv am Freitag, 4. Januar 2019